Perfekcjonizm często wygląda dobrze z zewnątrz – skuteczność, kontrola, dopracowanie. Ale w środku bywa cicho wypalającym ogniem. Zamiast satysfakcji – ciągła presja. Zamiast spokoju – lęk, że wciąż za mało. W nurcie Gestalt pytamy nie „jak przestać być perfekcyjnym?”, ale: co próbujesz ochronić, kiedy chcesz być idealny/a? Bo pod perfekcją często kryje się potrzeba akceptacji i ulgi, której nigdy nie dostało się do końca.
„Mogłam to zrobić lepiej.”
„Jeszcze nie jestem gotowa, muszę dopracować.”
„Jak nie zrobię idealnie, to po co w ogóle?”
Brzmi znajomo?
Perfekcjonizm często bywa mylony z pracowitością, ambicją czy dbałością o szczegóły. Ale to, co na zewnątrz może wyglądać jak wysoka jakość, w środku bywa… wykańczające.
Kiedy perfekcjonizm przestaje pomagać
Na początku może dawać poczucie kontroli. Daje efekty, pochwały, dobre stopnie, awanse. Tylko że w pewnym momencie zaczyna być za dużo.
🔸 Za dużo myślenia.
🔸 Za dużo poprawiania.
🔸 Za dużo presji.
I za mało… oddechu. Spontaniczności. Radości. Prawdziwego „bycia”.
Perfekcjonizm zaczyna być problemem, gdy:
– nie potrafisz odpuścić, nawet gdy jesteś wykończona/y,
– wszystko inne schodzi na dalszy plan – relacje, zdrowie, odpoczynek,
– każda niedoskonałość to osobista porażka,
– nie potrafisz cieszyć się z efektów, tylko widzisz, co mogło być lepiej.
A pod spodem?
W nurcie Gestalt nie patrzymy tylko na to, co ktoś robi, ale pytamy: po co to robi? Co za tym stoi? Jaką potrzebę to zaspokaja?
Perfekcjonizm to często nie cecha – to strategia.
Sposób, by uniknąć krytyki. Zyskać akceptację.
Zapanować nad lękiem przed odrzuceniem.
Nie czuć wstydu. Nie pokazać słabości.
To próba stworzenia świata, w którym „wszystko będzie dobrze, jeśli tylko będę wystarczająco dobry/a”.
Tylko że „wystarczająco” nigdy nie przychodzi.
Perfekcjonizm to samotność
Człowiek w trybie perfekcji często nie czuje się w relacji, tylko na scenie.
Zamiast prawdziwego kontaktu – gra. Zamiast luzu – rola.
Zamiast „jestem wystarczający/a” – „muszę zasłużyć”.
A przecież prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdzie przestajemy być idealni.
Tam, gdzie możemy być ludźmi – nie projektami do ulepszania.
W Gestalcie pracujemy z tym, co tu i teraz
Kiedy ktoś mówi: „ciągle się spalam, bo chcę wszystko idealnie” – nie mówimy: „to zmień”.
Mówimy: „Zatrzymajmy się. Zobaczmy, co się dzieje w Tobie, kiedy nie jesteś perfekcyjny/a.”
Często pod perfekcjonizmem kryje się lęk.
Czasem – bardzo stary wstyd.
Czasem – głos z dzieciństwa: „nie wystarczy się starać, trzeba być najlepszym”.
Nie zmieniamy tych głosów siłą. W Gestalcie uczymy się z nimi rozmawiać. Dawać sobie zgodę, by być wystarczającym – takim, jakim się jest.
Wypalenie nie przychodzi nagle
Perfekcjonizm to jak życie na spiętych mięśniach – cały czas „gotowość bojowa”.
Ciało prędzej czy później zaczyna mówić: dość.
Może to zmęczenie, którego nie da się odespać.
Może bóle brzucha, spięte ramiona, bezsenność.
Może irytacja, smutek, obojętność, które wylewają się w relacjach.
To nie słabość. To sygnał, że system się przeciążył.
Co można zrobić?
Nie chodzi o to, żeby porzucić ambicje.
Chodzi o to, żeby wrócić do siebie. Żeby móc powiedzieć:
„Nie muszę być idealny/a, żeby zasługiwać na odpoczynek. Na spokój. Na relację.”
W nurcie Gestalt nie uczymy się, jak „robić mniej” – uczymy się być w zgodzie ze sobą.
Krok po kroku, z łagodnością, bez presji.
Odzyskujemy siebie spod zbroi perfekcjonizmu.
Bo jesteś wystarczający/a, zanim cokolwiek udowodnisz.
Jeśli czujesz, że ten temat dotyczy Ciebie – zapraszamy do kontaktu z naszą Pracownią Psychoterapii Family. Jesteśmy tu, by towarzyszyć – nie oceniać.